Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ściśle naukowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ściśle naukowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2012

Chłop w księdze Guinnessa

Ha, nie mogłabym się nie pochwalić - moje Chłopię trafiło do księgi Guinnessa. I to nie ze względu na swoje bardzo giętkie ciało czy największy biceps świata. Nie, raczej za bardzo giętki umysł i najmniejszy wykreowany pejzaż.
Proszę, kto nie wierzy niech przyjrzy się temu maleńkiemu czekoladowemu herbowi (Tablerone mniam mniam) Helwecji - maciupkiemu i wciąż mimo tego okrutnemu szczytowi Matterhornu. To maciupkie dzieło ma

wysokość 20nm i zostało wykreowane przez AFM czyli mikroskop sił atomowych dyrygowany cierpliwą ręką Chłopa (wyobraźcie sobie gorące ostrze noża, którym rzeźbicie powoli i z bardzo geometryczną precyzją zgłębień w maśle - podpowiada łopatologicznie Chłop).
Górka została wygenerowana warstwa po warstwie na podstawie obrazu topograficznego kartografów szwajcarskich. Filmik znajdujący się na stronie psysorg.com ilustruje proces "malowania" widoczku.
Kto chciałby przeczytać więcej, nich zerknie na artykuł w Science lub po naszemu na interia.pl.

A na dowód, że z tym Guinnessem to nie ściema, poniżej kopia strony z wydania niemieckiego z przedstawionym mikro-Matterhornem:
Podziwiajcie zatem i gratulujcie mi Chłopa na schwał!

masturbacja according to Einstein

W sumie jest to całkiem naukowy sposób, jak tu sobie samemu dobrze zrobić. Niestety, jak przy wszystkim rozwiązaniach doskonałych, zawsze jest jakieś ALE. W tym wypadku świetna, bardzo nawet świetna kondycja fizyczna.
Powodzenia, kochani zdeterminowani!

czwartek, 26 stycznia 2012

doświadczenie życiowe

Bycie ambitnym naiwniakiem wcale a wcale nie pomoże nikomu w życiu w dojściu do wielkich tytułów. Co więcej można być upartym marzycielem i walić kilogramami publikacji do drzwi grona wielkich głów, a i tak wszystko przełoży się na algorytmy humorów ciał naukowych, sceptycyzm niezwyciężony skamieniałych twórców przejrzałych teorii, rachunki ... za telefon i papier do drukarki, miast dofinansowania do konferencji czy zakupu nowej aparatury.

A by konkretnie dojść do wypoconego i nieprzemyślnie wybranego tytułu pana / pani doktor, trzeba przejść zupełnie nieoczekiwaną drogę ciągu nowych doświadczeń. By skrócić niektórym ten wielki naukowy eksperyment, na stronach PHD Comics pojawiają się często wskazówki jak w miarę bezboleśnie nawigować w doktoranckiej egzystencji. Poniżej jedna z nich. Jeśli jesteście drogim phd, bądź macie nieopatrzną ochotę nim zostać, proponuję wbić sobie w głowę poniższą metodę w dochodzeniu do obranego ściśle naukowego celu.

Link

Powodzenia, szaleni jeszcze-zanim-naukowcy!

środa, 18 stycznia 2012

dowcip chemiczny

Kolega po fachu podesłał mi taki oto dowcip:Dobre, nie? W każdym razie morał jest następujący: uważajcie, jeśli wychodzicie do knajpy z chemikiem!

Na zdrowie Kolegom!